OPIS I ANALIZA
Gazetka szkolna -”Wciąga”
Problem
Od początku swej aktywności zawodowej prowadziłem wielokrotnie koła literackie, językowe, czy związane ze sztuką. Przybierały one różne formy:
koła polonistycznego – poznawanie utworów literackich i ich autorów, praca z tekstem poetyckim, rozmowy i dyskusje, omawianie nowości wydawniczych, poprawność językowa
warsztatów literackich – pisanie poezji i prozy, twórczość dziecięca, uczestnictwo w konkursach literackich
koła filmowego
koła fotograficznego
gazetki szkolnej
Geneza i prognoza
Najlepsze efekty zawsze przynosiła ostatnia z wymienionych form – gazetka szkolna.
Po okresie fascynacji zawsze zostawała grupa kilkorga uczniów, którzy chętnie tworzyli nowe wydania. Tutaj dadzą sobie upust swoich dziennikarskich chęci. Najważniejsze, że tym sposobem wyrabią u siebie łatwośc pisania.Taki regularny trening redakcyjny, związany oczywiście z dziennikarskim poszukiwaniem tematu, odbije się echem we wszystkich pracach pisemnych młodych dziennikarzy. Przy okazji poznają oni tajniki procesu wydawniczego – od pomyslu, wyszukania tematu, przez wywiady, gromadzenie materiału źrodłowego do redakcji tekstu, składu, i druku (metodą kserograficzną).
Rozwiązanie
Jednym z najbardziej udanych przedsięwzięć przełomu lat 2000/2001 była opieka w ramach koła literackiego nad wydawaną przez czteroosobowy zespół uczniów kl. VI, gazetką szkolną „Wciąga”.
Gazetka wychodziła okresowo bez ustalonego terminu zwykle w odstępach 1-2 miesięcy.
Do jej wydawania namówiłem parę najzdolniejszych moich uczennic. Praca w pełni przypominała redakcyjną robotę dziennikarską. W każdy numer posiadał artykuł wiodący, mający przyciągnąć potencjalnego czytelnika. Tematem było szkolne wydarzenie, problem narkomani, opis postaw młodego człowieka. Jeden z nich wywołał pewne zamieszanie i obawę o dalszy los „Wciągi”. Młodzi redaktorzy wymyślili „Czerwoną skrzynkę” (naprawdę była czerwona), która służyła do kontaktów z czytelnikami (listy, konkursy, ankiety, propozycje). Zwykle do numeru dodawano naklejkę związaną z najbliższym świętem( walentynki, Boże Narodzenie itp.). Większość tekstów była oryginalna, przedrukami mogły być krzyżówki, lisy przebojów, niektóre zdjęcia, czy ilustracje. Poziom tekstów (temat, słownictwo) był tak wysoki, że mógł być trudny nawet dla niektórych gimnazjalistów. Przygotowaną matrycę ( technika mieszana – tekst na komputerze, skład -”nożyczkowy”) powielano w ilości 40-50 egzemplarzy. Zdarzały się dodruki, co świadczyło
o popularności wydania. Kwoty uzyskane ze sprzedaży przeznaczano na zakup papieru, materiałów biurowych, nagrody i „wystawne przyjęcia”dla redakcji. 30% wpływów wpłacano do kasy Rady Rodziców.
Efekty
Widząc prawdziwe talenty dziennikarskie namawiałem uczennice do wysyłania tekstów
na konkursy literackie. Kiedy Magda opuściła mury szkoły, przed świętami Bożego Narodzenia przyszła na adres szkoły przesyłka dla niej z redakcji „Gwiazdy Morza”. Kiedy wezwana gimnazjalistka otwierała przy mnie kopertę, potwierdziły się moje przypuszczenia - Magda otrzymała nagrodę w konkursie literackim organizowanym prze tę gazetę.